Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Beskid Sądecki

Bo kolejka była nieczynna

NPM 4/2016
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
Schronisko na Jaworzynie Krynickiej dwukrotnie w swych dziejach otrzymało imię Józefa Piłsudskiego (fot. Tomasz Rzeczycki)
Właściwie to wcale nie planowaliśmy wędrówki po górach, bo z wózkiem dziecięcym o spokojny spacer po wertepach nie jest łatwo. Chcieliśmy tylko przejechać się gondolą na Jaworzynę Krynicką. A że tego dnia akurat kolejka była nieczynna? Ruszyliśmy zatem nieznaną drogą…

W Beskidzie Sądeckim trwają zmagania zimy z przedwiośniem. To drugie triumfalnie zapanowało w dolinach i w samej Krynicy-Zdroju, gdzie w willi przy stacji kolejowej znaleźliśmy nocleg. Cel na dziś dla naszej grupy nie jest zbyt wymagający. Po tym, jak wczoraj wjechaliśmy wagonikiem na Górę Parkową, tym razem zamierzamy całą kilkuosobową rodziną wjechać na Jaworzynę Krynicką (1114 m n.p.m.).

Dylemat przed kasą
Rano śniadanie, potem pakowanie. Najwięcej uciążliwości sprawia jak zawsze złożenie wózka i upchnięcie go w bagażniku samochodu. Ale gdy szczęśliwie mamy to już za sobą, ruszamy do doliny Czarnego Potoku, oddzielonej od śródmieścia miasteczka niepozornym grzbietem beskidzkim. Jako że nie jest to ani sezon narciarski, ani grzybiarski czy jakikolwiek inny, nie mamy problemu z zaparkowaniem samochodu przy dolnej stacji kolejki. I znów jak automat wypakowuję wózek dziecięcy, zabieram plecaki, zamykam samochód i gdy już jesteśmy gotowi, by uiścić opłatę za przejazd na szczyt, okazuje się, że dzisiaj nic z tego – nieczynne, kasa zamknięta, kolejka nie funkcjonuje.
– Co robić? – to proste pytanie nasuwa się samo.
Ania, moja żona, proponuje chociaż krótką wędrówkę. Droga, którą tu dojechaliśmy, prowadzi dalej, w górę doliny Czarnego Potoku. Spadek terenu jest łagodny. Nic, tylko udać się na spacer. Dokąd? A czy to da się powiedzieć, jak daleko małe dziecko pozwoli na przechadzkę?
Idziemy, zagłębiając się w leśnej dolince. Cisza aż w uszy kole i trudno wręcz pomyśleć, że ledwie kilka kilometrów stąd znajduje się kurort, do którego zjeżdżają się możni tego kraju na coroczne forum ekonomiczne. Małopolscy nowobogaccy okupują wtedy deptaki, a kuracjusze przeżywają którąś tam z kolei swoją młodość na emeryturze. Wokół nas dominują brązy i szarości, na gałęziach buków pełno jeszcze ubiegłorocznych liści. Nikt oprócz nas nie wybiera się o tej porze leśną drogą, która służy nie tylko leśnikom. Można nią także dowozić zaopatrzenie do schroniska PTTK na Jaworzynie Krynickiej, które tak naprawdę znajduje się trochę poniżej samego szczytu.
Rozglądamy się po lesie, pchając wózek na zmianę. Wehikuł nie jest pierwszej młodości; dostałem go w prezencie od starszego kolegi i traktuję go wyłącznie jako wózek rezerwowy, idealny na wyjazdy. Kolega pewnie nigdy nie pomyślał, że sprzęt, który jemu był już zbędny, bo mu dzieci podrosły, zawędruje z nami na Pustynię Błędowską czy teraz w Beskid Sądecki. Ale w ten sposób pojazd otrzymał swoiste drugie życie. Tymczasem nasza dolina – wraz z nią też droga – łagodnie zakręcają w kierunku zachodnim. Mijamy pozbawiony drzew kawał stromego zbocza, czyli nartostradę dochodzącą aż do naszej drogi, której podłoże staje się teraz błotniste. Reflektuję się, że jest już godzina 10.30, a ja jeszcze ani razu nie wyciągnąłem aparatu fotograficznego. Schodzę zatem z drogi do lasu i próbuję wykonać przyzwoite ujęcie Ani pchającej wózek pod górę. Raz od tyłu, raz od przodu, może któreś jej się spodoba. Chwilę później wychodzi zza chmur słońce i robi się tak przyjemnie, że Ania decyduje się zdjąć kurtkę i szalik. Takie mamy przedwiośnie. Dochodzę też szybko do wniosku, że pchanie wózka dziecięcego pod górę poza niewątpliwą uciążliwością ma też i pozytywne aspekty. Bezsprzecznie odciąża bowiem kręgosłup i na swój sposób zastępuje nawet kijki spacerowe. Kto by pomyślał…
 
(…)
 
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”
 
 
Tomasz Rzeczycki
 
Poeta i satyryk. Debiutował w 1993 roku w kabarecie radiowym „Zespół Adwokacki Dyskrecja” w Programie III Polskiego Radia. Autor wielu książek i przewodników. Badacz dziejów podziemnych tras turystycznych w Polsce. Najczęściej wędruje po Parku Krajobrazowym Ujście Warty na wschód od Kostrzyna nad Odrą.
 


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też