Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Polska | Góry Izerskie / Wysoka Kopa i Wysoki Kamień

Podnieś głowę, zobacz skarb

NPM 8/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Autor:
Magdalena Przysiwek
(fot. Magdalena Przysiwek)
Siedzimy na drewnianej ławce niedaleko szczytu. Przed nami rozpościera się rozległa panorama Izerów. Jesteśmy tylko my i cisza, momentami przerywana świstem wiatru. Czas zdaje się być zaklęty w zalesionych zboczach. Magia tego miejsca porywa mnie na tyle, że zostałabym tu na zawsze. Chwilo trwaj. Ale najlepsze dopiero przed nami.

Nie samymi Tatrami człowiek żyje. Choć jeszcze kilka lat temu byłam święcie przekonana o mylności tego stwierdzenia. Na szczęście w odpowiednim momencie odkryłam, że polskie góry to nie tylko wysokie granitowe skały i wysokie turnie. To było tuż przed tym, gdy liczba osób na tatrzańskim szlaku, zamiast relaksować, przysparzała mnie o ból głowy. A dla mnie góry to reset, ucieczka od miasta i przewietrzenie głowy. Tylko co zrobić, gdy na szlaku razem z nami jest setka ludzi, którym niekoniecznie o ciszę i spokój chodzi? Odpowiedź jest prosta: można jechać na przykład w Góry Izerskie.
Razem z moim dobrym kolegą Przemkiem, wpadamy na pomysł weekendowego wyjazdu w góry. Oboje uwielbiamy górskie wojaże, więc dwa razy nie trzeba nam powtarzać. Pomysł zdaje się być genialny. Wyjeżdżamy z Poznania w sobotę skoro świt. Żadnych korków na zakopiance i zatorów na obwodnicy Śląska czy Krakowa, nie ma też stania na autostradowych bramkach. Podróż bocznymi drogami wojewódzkimi i nową drogą ekspresową S3 koło Lubina i Legnicy to czysta przyjemność. Po niespełna czterech godzinach w aucie lądujemy u podnóża Karkonoszy.
Położona w oddali Śnieżka jeszcze skąpana jest w deszczu, a Szklarska Poręba wita nas chmurami. Ale wiemy z prognoz, że za godzinę lub dwie będzie pełne słońce. Dlatego niemal od razu ruszamy na kultowe atrakcje Karkonoszy ze Śnieżnymi Kotłami i Szrenicą na czele. Ale ja dziś nie o tym. Chcę zabrać Was w podróż do krainy ciszą i spokojem płynącej. Witam w świecie Izerów.

Najwyższa stacja kolejowa w Polsce
Pierwsze skojarzenie związane z Górami Izerskimi, jakie mi przychodzi do głowy, to znany na całym świecie narciarski Bieg Piastów. Organizowany od 1976 roku wyniósł położone nad czeską granicą Jakuszyce na piedestał wśród biegówkowych tras. To właśnie tam Justyna Kowalczyk dwukrotnie zwyciężyła na najdłuższej, liczącej 50 kilometrów, trasie. Tam też dwa razy stanęła na najwyższym pudle w zawodach Pucharu Świata stylem klasycznym.
Do Jakuszyc docieramy w niedzielne przedpołudnie szynobusem jadącym do czeskiego Harrachova. Mam wrażenie, że zarówno trasa, jak i sam pociąg, to polski odpowiednik słowackiej „elektriczki”, która wozi turystów pod Tatrami. Pociąg mknie spokojnie przez tunel ze świerkowego gąszczu. Mozolnie zdobywamy wysokość, by ostatecznie zatrzymać się na 886 metrach n.p.m.
– To najwyżej położona stacja kolejowa w Polsce. Leży nawet wyżej niż słynne Zakopane – mówi jeden z przewodników, który opiekuje się kilkunastoosobową wycieczką niepełnosprawnej młodzieży. Lider mówi prawdę. Stacja w Zakopanem znajduje się na wysokości 835 metrów n.p.m. Przegrywa więc z Jakuszycami o ponad 50 metrów.
Po 15 minutach kolejowej podróży jesteśmy już w miejscu, gdzie zwykle rozpoczyna się Bieg Piastów. Tutaj również startuje Zimowy Ultramaraton Karkonoski im. Tomka Kowalskiego, którego uczestnicy w trudnych warunkach pokonują całą grań od Szrenicy począwszy, na Śnieżce skończywszy. Razem z nami wysiada spora grupa rowerzystów, bo Izery to nie tylko zimowe biegówki, ale też liczne trasy rowerowe. Na nasze szczęście dwa kółka pozwalają im pomknąć na szlak, nim my zorientujemy się, którędy wiedzie droga.

Marzenia o naleśnikach
Polana Jakuszycka to swoista brama do Gór Izerskich. Gdy przez nią przechodzimy, już po kilkudziesięciu metrach wydaje się, jakbyśmy znaleźli się w innym świecie. W krainie Ducha Gór czas zastyga w miejscu. Szum samochodów ustaje, a nas zalewa fala wszechogarniającej ciszy. Uderzenia butów i kijków o kamienie wybijają rytm ulatujących chwil. Zielony szlak na początku jest bardzo prosty, przewyższenie praktycznie nie istnieje. Idziemy przez las szeroką ścieżką, praktycznie się do siebie nie odzywając. Napawamy się naturą, która wyjmuje wszystkie swoje asy z rękawa.
Idziemy w kierunku Rozdroża Pod Cichą Równią (943 m n.p.m.). Tam odbijamy w lewo niebieskim szlakiem w stronę Hali Izerskiej, gdzie stoi słynna Chatka Górzystów. Jednak to nie ona jest naszym celem na dziś. Chcemy bowiem przez najwyższą górę Izerów – Wysoką Kopę (1126 m n.p.m.) i położony dalej Wysoki Kamień (1058 m) wrócić do Szklarskiej Poręby.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też