Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Wzgórza Niemczańsko-Strzelińskie

Sam Linda kręcił tu film

NPM 11/2015
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Rzeczycki
Z Ostrej Góry podziwiać można m.in. Masyw Ślęży (fot. Tomasz Rzeczycki)
O samotności i bliskim brzegu śpiewał Kapitan Nemo, którego charakterystyczny beret pamiętam z lat 80. Mnie beret niepotrzebny, bo przed słońcem osłania mnie czapka z daszkiem. Za to samotność na szlaku wciąż tak samo bliska. Nikt prócz mnie nie wybiera się na Ostrą Górę.

Do powiatu dzierżoniowskiego na Dolnym Śląsku ściągnęło mnie tym razem co innego niż tylko radość z wędrowania. Rano miałem spotkanie autorskie z młodzieżą, a pod wieczór w Przerzeczynie-Zdroju prelekcję i pokaz slajdów, tyle że tym razem dla dorosłych. Pozostał czas pomiędzy zajęciami. Akurat tyle, żeby wyskoczyć na najwyższy szczyt w okolicy, zaliczany do Wzgórz Dębowych, które z kolei są częścią Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich. Nic Wam to nie mówi? Nic dziwnego, bo jadąc drogą krajową nr 8 od Wrocławia, najczęściej mijamy te rejony bez zatrzymywania się, myśląc już o Masywie Śnieżnika i Międzygórzu albo o Błędnych Skałach i Kudowie-Zdroju. Mnie się jednak tym razem nigdzie nie spieszy. Zostawiam samochód na parkingu przy uzdrowisku w Przerzeczynie-Zdroju i ruszam w trasę.

Westchnienie do Lindy
Przerzeczyn-Zdrój, leżący na wysokości 248 m n.p.m., wcale nie jest najniższym punktem wypadowym wędrówek w naszych Sudetach. Miejsce to raczej zaciszne, duży ruch panuje tylko przy wspomnianej wcześniej ósemce, przecinającej miejscowość z północy na południe. Ale wystarczy zejść z niej w stronę uzdrowiska, by poczuć klimat zapadłej wioski. Pierwszy etap wędrówki to spacer niebieskim i czarnym szlakiem do Podlesia. Trasa prowadzi z górki – sama przyjemność. Sielskie widoki pól uprawnych i lasów uspokajają oczy. Ale gdy wchodzę na asfalt, też nie muszę się oglądać za przejeżdżającymi samochodami, bo ruch jest naprawdę minimalny.
Bez trudu osiągam Podlesie, wioskę o nazwie tak popularnej, że można ją znaleźć w różnych miejscach kraju. Byłem już w Podlesiu w Górach Kamiennych, a także w Górach Opawskich. Polska Wikipedia odnotuje nazwę Podlesie aż 103 razy i to zarówno w odniesieniu do miast i wsi, jak i dzielnic, przysiółków czy osad. Podlesie, które teraz mijam, leży na wysokości 221 m n.p.m. nad rzeczką Ślęzą. Ćwierć wieku temu bardziej niż rzeka znany był wrocławski klub sportowy Ślęza, którego piłkarze grali wtedy w drugiej lidze, a koszykarki biły się o tytuł mistrza Polski. A jeszcze wcześniej? Przed oczami mam wycieczki krajoznawcze z połowy XX wieku, podczas których nauczyciele mówili młodzieży o tym, jak to nad prastarą słowiańską rzeką Ślęzą biło serce prapolskiego Śląska. Dzisiaj nawet Ślązacy o rzece Ślęzie zapomnieli, pamiętając najwyżej o górze Ślęża. Ale to po prostu znak czasów.
Przeprawiwszy się na prawy brzeg rzeki, widzę przed sobą las, porastający zbocze zasłaniające horyzont. Przede mną sto kilkadziesiąt metrów przewyższenia i szczyt o nazwie pikantnej jak węgierska papryka, czyli Ostra Góra. Podobnie jak Podlesie, również ona nie jest jedynaczką w Sudetach. Miłośnicy Gór Bardzkich mają na pewno w kolekcji zdobytych szczytów swoją Ostrą Górę, leżącą w głównym grzbiecie tego pasma na wschód od Kłodzka. W Górach Stołowych też jest Ostra Góra, tuż przy granicy czeskiej. Ale dziś to zanikający przysiółek leżący na dodatek w dolince i bardziej znany z początków władzy ludowej jako miejsce wykorzystywane przez przemytników.
A z czego słynie nadniemczańska Ostra Góra? Nie mam nawet kogo zapytać, bo w jesienny dzień roboczy miejscowi nie są skorzy do spacerów na jej szczyt. Idę więc sam, licząc na dobre widoki z wierzchołka. Na krótki odpoczynek wybieram Rozdroże pod Ostrą Górą (227 m n.p.m.), gdzie do czerwonego i czarnego szlaku dochodzi żółty. To dobre miejsce na łyk napoju.
Chwilę później zaczyna się prawdziwie górski odcinek wędrówki lub też – jak kto woli – prawdziwe przedgórski, bo w końcu jesteśmy na Przedgórzu Sudeckim. Właśnie tutaj wiosną 2006 roku gościł reżyser Bogusław Linda, który kręcił ujęcia plenerowe „Jasnych błękitnych okien”. To film o relacji dwóch kobiet, które próbują po latach odnowić przyjaźń z dzieciństwa. Role główne zagrały Beata Kawka i Joanna Brodzik, ale obok nich znaleźli się między innymi Jerzy Trela i Barbara Brylska. Jak mówił mi wiele razy pewien znajomy z Niemczy, będący tamtejszym radnym, zdjęcia były realizowane właśnie na zboczu Ostrej Góry. Teraz jednak odsuwam filmowe wspomnienia na bok i klucząc przez las, zbliżam się do szczytu, będącego najwyższym punktem Wzgórz Dębowych.

(...)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też