Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Cudze chwalicie… | Góry Kaczawskie

Szybowce natchnęły Stachurę

NPM 9/2009
Numer wyprzedany
Autor:
Magdalena i Andrzej Pawlak
Góra Szybowcowa (561 m n.p.m.) dumnie wznosi się nad Jelenią Górą (FOT. Andrzej Pawlak)
Być w Jeleniej Górze i nie zobaczyć panoramy Karkonoszy z Góry Szybowcowej, to tak, jak być w Kazimierzu Dolnym i nie zobaczyć przełomu Wisły z Baszty. Góra ta to miejsce święte dla wszelkiego rodzaju lotników, paralotniarzy i spadochroniarzy. To tam Edward Stachura pisał scenariusz „Siekierezady” i strofy piosenki „Urodziny”:

„Dzisiaj są moje urodziny,
Które obchodzę bez rodziny
Daleko, wysoko, wśród manowców,
W pokoiku na wieży hangaru dla szybowców (…)”.

Fala, szybowce, Jeżów Sudecki to słowa-klucze dla pasjonatów sportów powietrznych. Gdy tylko wjeżdżamy do Jeleniej Góry, na niebie od razu widać spory ruch. Tęczowe paralotnie, mieniące się milionami kolorów słońca i szybowce szybko poruszające się po niebie wprawiają w zachwyt niejedno oko.
– Ale im fajnie… Może kiedyś też zobaczę Karkonosze z lotu ptaka – myślę z nadzieją, wpatrując się w bezchmurne niebo.
Tymczasem trzeba zejść jednak na ziemię, przynajmniej na chwilę. Przed nami weekend w Górach Kaczawskich i trzeba go w interesujący sposób zaplanować.

Nastka poznaje świat
Kiedy w naszym świecie nie było jeszcze małej Nastki, byliśmy z mężem kilkakrotnie na Górze Szybowcowej (561 m n.p.m.) i zawsze z powodu mojego lenistwa wjeżdżaliśmy tam autem wygodną, asfaltową drogą od strony Jeżowa Sudeckiego. Jednak gdy przyszła na świat córeczka, ujawniła się w nas nowa, niezmierzona energia pokazania jej całego świata. Dlatego postanawiamy wybrać się z nią na znane w całej Polsce szybowisko.
– Oczywiście, pieszo – upomina mnie mąż z uśmiechem.
Na górę prowadzą dwie trasy. Jedna z nich wiedzie przez tzw. stary Jeżów Sudecki, od strony zlikwidowanej w 2001 roku jednostki wojskowej, w której dziś mieści się jeleniogórskie Kolegium Karkonoskie. Górski spacer to około cztery kilometry. Najpierw idzie się główną ulicą Podchorążych, a potem ulica Długa prowadzi na szczyt góry. Druga trasa wiedzie przez nową część miejscowości, a potem polami i leśnymi ścieżkami, ale nie sposób się zgubić.
Wybieramy tę drugą opcję. Zaopatrzeni w pampersy, pieluszki, kremy, zupki, soczki i tym podobne akcesoria ruszamy na pierwszą w życiu wyprawę małej Anastazji.
– Góra do ambitnych nie należy, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć górską edukację – przyznajemy zgodnie.
Nazwa Góry Szybowcowej nie jest przypadkowa. Szczyt znany stał się z fenomenalnych warunków do uprawiania szybownictwa i innych powietrznych sportów. Wiatry fenowe i silne prądy wznoszące stworzyły tu zjawisko tzw. fali. Polega ono na bardzo wysokim wznoszeniu się mas powietrza, które przemieszczając się zza grzbietów Karkonoszy, gwałtownie opadają po ich stokach, po czym ponownie unoszą się bardzo wysoko, napotykając przeszkodę w postaci Gór Kaczawskich. Dzięki temu zjawisku szybowce potrafią osiągać wysokość nawet w granicach dziesięciu tysięcy metrów n.p.m. Tradycje sportów powietrznych tego miejsca sięgają 1923 roku, kiedy założono tu jedną z pierwszych szkół szybowcowych w ówczesnych Niemczech. Dzisiaj Górą Szybowcową z wielką pasją opiekuje się Aeroklub Jeleniogórski.


Pełna treść artykułu dostępna dla osób zalogowanych.
Zaloguj się lub załóż bezpłatne konto w serwisie.

Zobacz podobne artykuły

Polska

Zobacz też