Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Włochy / Park Narodowy Garda

Trochę Beskidu u bram Alp

NPM 7/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Tomasz Cylka)
Nie warto kłamać. Przekonał się o tym pasterz Storese z Lombardii, który przysięgał na Boga, że góra Monte Tombea należy do niego. W jednej chwili uderzyły pioruny i pochłonęła go ziemia.

W ubiegłym roku zachęcałem czytelników „n.p.m.” do wyjazdu nad włoskie jezioro Garda, gdzie w jednym miejscu góry łączą się z wodą. Wtedy polecałem Wam między innymi kultowe miejsce dla miłośników gór – Masyw Monte Baldo, na który można dostać się kolejką z miejscowości Malcesine. Obracający się wokół własnej osi wagonik wywozi turystów na wysokość ponad 1700 metrów n.p.m., skąd trekkingowcy ruszają na kilkugodzinne wycieczki. („n.p.m.” nr 7/2018).
Tym razem naszą trzyosobową rodziną przenosimy się na przeciwległy kraniec jeziora, gdzie na zachodnim brzegu, już prawie na samym jego końcu, wznoszą się na prawie 2000 metrów n.p.m. góry – zapomniane, ciche i spokojnie. Lokalne władze utworzyły na tym terenie park narodowy (Alto Garda Bresciano Park), którego najwyższym szczytem jest Monte Caplone (1976 m n.p.m.). Całodniowa wycieczka to idealna górska propozycja na letni dzień.

Tylko się zakochać
Naszą bazą wypadową jest położona na samym dole jeziora miejscowość Manerba del Garda. Odpoczywając na plaży, w wolne od aktywnego wypoczynku dni, widzimy jak na dłoni położony na drugim brzegu Masyw Monte Baldo, z wyróżniającym się szczytem Cima del Longino (2179 m n.p.m.). Skalne ściany nie są urwiste i pionowe jak nasze tatrzańskie. Ale kto kojarzy grań Siwego Wierchu w słowackich Tatrach Zachodnich z postrzępionymi skałami przypominającymi trochę Dolomity, ten może sobie wyobrazić, jakie są nad wschodnią Gardą krajobrazy.
Z kolei za naszymi plecami góry wyglądają zupełnie inaczej. Przypominają bardziej gęsty, beskidzki las niż przytłaczające przestrzenie Alp. Ale gdzieś za tym bujnym lasem znajdują się kolejne granie i najwyższe szczyty Alto Garda Bresciano Park. Patrząc na zdjęcia w internecie, trudno nam sobie wyobrazić, że za tymi drzewami są bardziej skaliste krajobrazy.
Jedziemy tam z Manerby nieco okrężną drogą, by choć trochę poznać mniej znane miejscowości Lombardii, regionu znanego raczej z mediolańskiej mody i piłki nożnej spod znaku Interu lub AC Milan. A kto z Was słyszał na przykład o takim romantycznym miejscu jak jezioro Lago d`Idro? Mieszkańcy miasteczka Lemprato, położonego na jego południowym krańcu, mówią o nim tak:
– Garda to Garda. Tysiące ludzi, tysiące euro na wydatki. Dyskoteki, kieszonkowcy…. A u nas? Spójrzcie sami – 55-letni Sandro, który prowadzi tu małą kafejkę nad brzegiem jeziora, pokazuje puste plaże, czekające na dzieci place zabaw i średniej wielkości statek pasażerski, który trzy razy w ciągu dnia wypływa w spokojny rejs. A na wodach Gardy panuje istny ścisk. Statek goni prom, motorówka ściga się z żaglówką. A tu jeden statek, kilka kajaków i desek surfingowych. Nikt nikogo nie przekrzykuje, można w ciszy poczytać książkę, zatrzymać wzrok na okolicznych szczytach.
Dlatego włoskie przewodniki reklamują Lago d`Idro jako „zakątek otoczony przez nieskażoną naturę”, idealny na wakacyjny wypoczynek dla miłośników sportu: windsurfingu, jazdy na rowerach górskich, a także żeglarstwa i łowienia ryb.
– Nic tylko się zakochać – mówi Sandro i przytula do siebie pomagającą mu w knajpce żonę.

Trująca krew węgorza
Samo jezioro położone jest na wysokości około 370 metrów n.p.m. W niektórych miejscach bywa głębokie nawet na 122 metry. To jedno z pierwszych naturalnych włoskich jezior, które są regulowane przez sztuczną zaporę, zbudowaną już prawie 100 lat temu. Sandro w swojej knajpce oferuje na przykład złowione tu węgorze, których przysmażanie jest ponoć lokalną specjalnością. Specjalna jest jednak i cena – około 40 euro za jedną porcję z dodatkami. Grzecznie poprzestajemy na kawie i lodach.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Włochy

Zobacz też