wrzesień

newsletter

»
 

poczta n.p.m. >>

Wejście na Mount Everest

Z zaciekawieniem przeczytałem relację Zbigniewa Bąka z wejścia na Mount Everest. I choć zdaję sobie sprawę, że wejście z butlą tlenową na Dach Świata przez wielu górołazików traktowane jest z lekceważeniem, to po przeczytaniu artykułu uświadomiłem sobie, że to moje największe marzenie. Wiem, że Everest to komercja i wielkie pieniądze, ale to jednak najwyższa góra świata. Chciałbym stanąć na jej wierzchołku, spojrzeć w dół i krzyknąć z radości. Uczę się jeszcze w liceum. Na razie wszedłem na Rysy i Mont Blanc, zbieram pieniądze na Elbrus. Jeśli wytrzymam kondycyjnie i uzbieram pieniądze, spróbuję pojechać w Himalaje. Artykuł w „n.p.m.” uświadomił mi, że warto mieć marzenia, tak jak powiedział w wywiadzie Simone Moro.
Piotr Woźniak
Gdańsk



Mam mieszane uczucia po lekturze tekstu „Everest, czyli igraszki ze śmiercią”. Czy to jest rzeczywiście góra, której powinniśmy tyle miejsca poświęcać w naszym miesięczniku? Przecież na szczyt wchodzą bogacze, którzy chcą realizować swoje wygórowane ambicje. Tam nie ma miejsca na górski romantyzm, ciszę, kontemplację. Wystarczy choćby przypomnieć medialny szum, jakiego doświadczyliśmy, gdy na szczyt wchodziła Martyna Wojciechowska. Może więc lepiej by było poświęcić te sześć stron górom bardziej dostępnym dla zwykłych śmiertelników?
Paweł Mazurek
Wrocław



Ojcowski Park Narodowy

Serdecznie dziękuję za artykuł o Ojcowie. Jak słusznie zauważył autor, mimo że Ojcowski Park Narodowy to nie góry, teren ten wcale nie jest gorszy niż klasyczne, górskie szlaki. OPN to miejsce bardzo bliskie dla mnie i męża, wiążące się ze wspomnieniami i odwiedzane kilka razy każdego roku,
nie tylko w sezonie. Teraz w wędrówkach towarzyszy nam nasz mały, półtoraroczny Kubuś, zdobywca 16 szczytów beskidzkich, tym samym pieczątek GOT PTTK.  I choć bywa marudnie na szlaku, to i tak za każdym razem wyrywa się nam „w górach jest wszystko, co kocham...”. Miło było przeczytać w górskim miesięczniku artykuł o naszym Ojcowie.
Weronika Leśniak-Szostak
Lędziny



Dobrze się stało, że „n.p.m.” poświęcił trochę miejsca Ojcowskiemu Parkowi Narodowemu. Trzeba promować atrakcyjne, polskie rejony, które choć gór nie mają w nazwie, to wędrówka przez nie jest równie ciekawa jak Beskidy czy Góry Świętokrzyskie. Jura Krakowsko-Częstochowska to idealne miejsce na wypoczynek dla rodzin z małymi dziećmi. Tutaj najlepiej można zarazić maluchy prawdziwą miłością do gór. Nie żałujcie na łamach miejsca na ciekawe, polskie zakątki.
Piotr Zakrzewski
Kraków

Wyślij artykuł znajomemu »