czerwiec

newsletter

»
 

ludzie >> Wiesław A. Wójcik

Tylko Monachium jest lepsze

Z Wiesławem A. Wójcikiem, dyrektorem Centralnej Biblioteki Górskiej PTTK w Krakowie, rozmawia Jakub Terakowski

Tylko Monachium jest lepsze
fot. Kuba Terakowski

Nie wszyscy miłośnicy gór wiedzą, że w Krakowie działa Centralna Biblioteka Górska PTTK. Co stanowi o „górskości” danej publikacji?

To proste: musi się ona odnosić do tematyki obszarów nazywanych górami, czyli położonych powyżej 500 metrów nad poziomem morza. Wszystkie wydawnictwa w jakikolwiek sposób związane z górami są w kręgu naszych zainteresowań. Tym się kieruję, gromadząc księgozbiór.
Czyli wiersz Mickiewicza „Do***. Na Alpach w Splügen” też można tutaj znaleźć?
Oczywiście.
Jaka jest historia biblioteki?
W roku 1873 powstało Galicyjskie Towarzystwo Tatrzańskie, z którego nazwy dość szybko usunięto pierwszy człon, aby nie ograniczać terytorialnie przynależności członków. Celem Towarzystwa było między innymi szerzenie wiedzy o górach. Stąd pomysł kompletowania wydawnictw gromadzących tę wiedzę oraz emisji własnych publikacji, jak na przykład „Pamiętników”. Na wieść o powstaniu Towarzystwa Tatrzańskiego różne istniejące już wówczas w Europie stowarzyszenia o charakterze turystycznym czy alpinistycznym zaczęły przysyłać listy gratulacyjne i upominki w postaci książek. Od tego się zaczęło i tak narodziła się nasza biblioteka. Pierwszym jej kierownikiem był Leopold Świerz, po nim obowiązki pełniło wiele znanych osób, między innymi Ignacy Król, Kazimierz Sosnowski, Władysław Midowicz, Witold Henryk Paryski.
Czy te pierwsze upominki nadal znajdują się w zbiorach biblioteki?
Książki – tak, listy w większości uległy zniszczeniu. Z czasem zbiory powiększały się, biblioteka sama zaczęła nabywać wydawnictwa o charakterze naukowym. Księgozbiór od początku gromadzony był w Krakowie. Nieco później Towarzystwo Tatrzańskie założyło osobną bibliotekę w Zakopanem. Miała bardziej rekreacyjny charakter i służyła głównie turystom.
Jak duże są państwa zbiory obecnie?
33 279 woluminów, w tym 26 430 książek oraz 6849 tomów czasopism. Do tego dodać trzeba 2294 mapy. Mamy znakomitą większość polskich publikacji poświęconych górom. Można śmiało powiedzieć, że to kanon naszego piśmiennictwa górskiego. Posiadamy więc między innymi wszystkie pierwsze wydania przewodników, jak na przykład „O Ziemiorodztwie Karpatow” Stanisława Staszica, komplet „Pamiętników Towarzystwa Tatrzańskiego”, „Taternika” (w tym numery wydawane nielegalnie, podczas okupacji niemieckiej), „Wierchów” oraz – rzecz jasna – „n.p.m.”. (śmiech)
Który z białych kruków jest najcenniejszy?
Niewątpliwie „Medulla Geographiae Practicae” Dawida Frölicha z roku 1639, zawierająca pierwszy znany drukowany opis wycieczki na tatrzański szczyt.
O który wierzchołek chodzi?
Do końca nie wiadomo, zdania są podzielone, Tatry nie były przecież wówczas tak ściśle ponazywane. Mógł to być Sławkowski, Kieżmarski lub może nawet Łomnica.
Jak książka ta trafiła do państwa zbiorów?
W darze, wraz z całą biblioteką przekazaną nam przez Antoniego Ojrzyńskiego, farmaceutę, turystę i taternika z lat przed pierwszą wojną światową i międzywojennych, miłośnika gór, kolekcjonującego wszelkie publikacje im poświęcone. Niestety, w 1945 roku znaczna część jego zbiorów uległa zniszczeniu, gdy dom, w którym mieszkał, został zbombardowany. „Medullę”, wraz z innymi perłami, pan Antoni wydobył z ruin.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Wyślij artykuł znajomemu »