Trzy tysiące stóp nad poziomem morza
|
|
Widok z Liatachu w stronę Upper Loch Torridon
|
FOT. Jakub Brzosko
|
Szkocja to niezwykły kraj. Stanowi mieszankę wielu niepowtarzalnych klimatów. Jej charakter współtworzą przepiękne masywy górskie, tajemnicze zamki, bogate wybrzeża klifowe i znane na całym świecie destylarnie whisky.
Zawsze chciałem pojechać do Szkocji. Już w późnym dzieciństwie uważałem ją za magiczną, baśniową krainę pełną smoków i rycerzy. Po wielu latach udało mi się tam dotrzeć. Choć wiadomo, by poznać dany kraj, trzeba w nim zamieszkać. To najlepsza recepta. Każde inne rozwiązanie, dostarczy nam tylko wycinka pewnej wiedzy o nim, jego mieszkańcach, obyczajach i historii. Na szczęście Szkoci ułatwiają turystom poznanie swojego kraju. Znają wartość i urok swych landów i dlatego świetnie prosperują, jeśli chodzi o turystykę, która jest ogromnym motorem ich gospodarki. Szkockie góry nie należą do najwyższych, ale warto je odwiedzić. W miarę gęsta sieć dróg pozwala dotrzeć w odległe rejony tej mglisto-górzystej krainy. Z tego też powodu do Szkocji wybraliśmy się autem – żeby w ciągu tygodnia zobaczyć i zwiedzić jak najwięcej, będąc niezależnymi od lokalnej komunikacji.
Na rozgrzewkę Edynburg
Miłośnik gór, który odwiedza Szkocję, na rozgrzewkę powinien zawitać do jej stolicy, czyli Edynburga (po gaelicku Dun Eideann). To prawie półmilionowe miasto, w którym znajduje się wiele zabytków, w tym najbardziej charakterystyczny z nich – Edinburgh Castle. W jego wnętrzu przechowywane są The Honours of Scotland, czyli: korona, miecz i berło, będące najstarszymi w Wielkiej Brytanii królewskimi insygniami. Korona została wykonana w 1540 roku przez złotnika z Edynburga, Johna Mosmana. Przetopił on starą koronę, którą miał jeszcze nosić Robert the Bruce – pierwszy król Szkocji, koronowany w 1306 roku. To postać znana wszystkim, którzy śledzili historię, oglądając choćby kultowy film z Melem Gibsonem w roli głównej. „Braveheart”, bo o nim tu mowa, jest ekranizacją dziejów Williama Wallace’a – szkockiego patrioty, który walczył o wolność swego kraju, wygrywając w 1297 roku pod Stirling na polach Bannockburn niedaleko Edynburga bitwę z wojskami angielskimi. Bohater narodowy Szkotów stał się zresztą niemałą atrakcją turystyczną. Nie dziwimy się zatem, gdy w samym Edynburgu, pod zamkowymi murami spotykamy ubranego w tradycyjny kilt mima Williama Wallace’a, który z długimi włosami, pomalowaną na niebiesko twarzą i ogromnym mieczem pozuje do zdjęć. A to nie jedyna atrakcja Edynburga. Naprzeciwko mima, na deptaku Royal Mile, rzuca nam się w oczy witryna sklepowa z tradycyjnymi, męskimi ubiorami. Nie ma innego wyjścia – wchodzimy do środka. Ku naszemu dziwieniu, wnętrze okazuje się mieć drugą podłogę... Po przejściu długim korytarzem, znajdujemy się bowiem na antresoli nad... ogromną halą produkcyjną. Przed nami tysiące wzorów szkockich krat. Co więcej, okazuje się, że bez problemu możemy wejść na teren hali, wybrać wzór kraty i złożyć zamówienie na kilt. Na miejscu czeka też na turystów fotograf, zaopatrzony w sporą kolekcję historycznych strojów. Temu nie możemy się już oprzeć. Pamiątkowa fotografia w szkockim stroju będzie na pewno miłym wspomnieniem.
(...)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”