Wycieczka na Starorobociański Wierch
Z zainteresowaniem przeczytałem tekst pod tytułem „Z widokiem na wschód” zamieszczony w marcowym numerze „n.p.m.”. Artykuł jest ciekawie napisany, jednakże nie bardzo zgodziłbym się z podsumowaniem zawartym w zakładce „Informacje praktyczne”.
Autor pisze tam o odbytej wycieczce, że „trasa jest stosunkowo łatwa, odpowiednia na pierwsze poważniejsze wyjście w góry zimą”. Sam chodzę po Tatrach, znam dobrze opisaną trasę z Kir przez Ornak na Starorobociański, Trzydniowiański Wierch do Doliny Chochołowskiej i uważam, że taka konkluzja wielu może wprowadzać w błąd.
Rozumiem, że pojęcia „trudna/łatwa” są bardzo względne, ale jeśli taki tekst przeczytają osoby nie znające realiów, mogą się mocno zdziwić, a w razie ewentualnej chęci rezygnacji z dalszej wędrówki, nie bardzo mają szanse na jej skrócenie. Oczywiście nie jest to Orla Perć, Rohacze czy Rysy, niemniej trasa wymaga naprawdę solidnej kondycji i pewnego obycia w górach. Dodatkowo zima może przynieść sporo niespodzianek w postaci silnego wiatru czy śniegu, co podnosi skalę trudności. Sam Starorobociański Wierch jest szczytem atrakcyjnym, ale wchodzenie na niego zimą, w głębokim śniegu dla wielu może być bardzo męczące, momentami nawet niebezpieczne, a zejście do Chochołowskiej długie i wymagające stałej koncentracji w sytuacji, kiedy człowiek jest już zmęczony.
Uważam więc, że dla osób nie mających dużego obycia z górami lepiej wyraźnie zaznaczyć, że trasa łatwą nie jest. Na pierwsze poważniejsze wyjście zimą w góry wskazałbym inne trasy, z których można się wycofać, kiedy sił nie starcza lub gdy przytrafi się kontuzja. Trzymając się Tatr Zachodnich, wskazałbym np. trasę z Chochołowskiej na Wołowiec przez Grzesia i Rakoń. Też atrakcyjna, a krótsza od opisanej i stwarzająca możliwość zmiany pierwotnych planów w razie takiej potrzeby.
Tomasz Sakowicz
Łódź
---------------------
Zimowa Korona Gór Polski
Chciałbym się odnieść do artykułu z kwietniowego numeru „n.p.m.” „Diablak i Rysy były mocniejsze”. Cudownie zdobyć koronę, ale... Po pierwsze. Na każdy szczyt trzeba wejść i zejść – oczywiście bezpiecznie. Krzysztof i Dariusz to ludzie gór, co udowodnili, rezygnując z wejścia na Rysy ze względu na złe warunki panujące w Tatrach. Co będzie, gdy inni „miłośnicy” nie zawrócą? (…)
Emocje budzi także kwestia przemieszczania się między poszczególnymi pasmami górskimi. Co mają zrobić osoby nie dysponujące autem, które zmuszone są korzystać z PKP i PKS jak nasi dziadkowie i ojcowie? Co będzie się działo na drogach, gdy „amatorzy”, chcąc jak najszybciej przedostać się z punktu A do punktu B, staną się zagrożeniem nie tylko dla siebie, ale i dla innych? (…)
I trzecia sprawa. Jak interpretować wejście na Śnieżkę, gdy jedni pójdą pieszo z samego dołu, a inni skorzystają z wyciągu? Na Rysy jedni podjadą konikami do Morskiego Oka, a inni pójdą od Palenicy Białczańskiej i stracą półtorej godziny.
Myślę, że należy stworzyć bardziej precyzyjne zasady zdobywania Korony Gór Polski. (...)
Życzę wszystkim turystom, nie tylko tym bijącym jakieś rekordy, ale i zwykłym miłośnikom gór szczęśliwych powrotów, pełnych cudownych przeżyć.
Jacek Kicki
Poznań