sierpień

newsletter

»
 

archiwum >> 2009 >> wrzesień




archiwum >> 2009 >> wrzesień >> Słowenia

Szlak wart grzechu

Piotr Skrzypiec

Szlak wart grzechu
Jesień w Dolinie Siedmiu Triglavskich Jezior FOT. PIOTR SKRZYPIEC

Nigdy nie cieszyło mnie pokonywanie określonych sztywnymi ramami tras górskich. Popularne przejścia długodystansowe typu Główny Szlak Beskidzki czy Łuk Karpat zdobywam nadal „na raty”, czyli w ciągu kilku sezonów, zbaczam niejednokrotnie z oznakowanych pędzlem znakarza szlaków czy też utartych tradycją pierwszych zdobywców ścieżek i bezdroży. Slovenska planinska pot nie jest zwyczajną trasą – dla mnie to szlak, który jak cień towarzyszy mi w wędrówkach po słonecznej stronie Alp. Spotykamy się często gdzieś między Niziną Panońską a wybrzeżem Adriatyku i pozdrawiamy jak starzy znajomi, ale w końcu każdy idzie w swoją stronę. I chyba nigdy nie zdecyduję się na pokonanie tej drogi w jednym kawałku. Najprawdopodobniej nie przeszedł jej jeszcze żaden Polak. Może więc ktoś z Was się skusi?

Slovenska planinska pot (SPP) to długodystansowy szlak turystyczny, łączący leżący na wschodzie Słowenii Maribor z nadadriatyckim Ankaranem. Zwyczajowo określa się go mianem „Transverzali”, gdyż wiedzie przez wszystkie ważniejsze grupy górskie Słowenii. Zaczyna się w Pohorju, przechodzi przez wschodnią część Karawanków, Alpy Kamnicko-Sawińskie, centralną część Karawanków i Alpy Julijskie. Następnie poprzez średniogórskie masywy regionu Primorska dociera do wybrzeża w Ankaranie. Szlak oznaczony jest arabską cyfrą „1”, umieszczaną na ważnych skrzyżowaniach obok zwyczajowego znaku białego kółka z czerwoną obwódką. „Jedynkę” dodaje się od czasu do czasu również przy znakach na przebiegu poszczególnych odcinków.
Moja przygoda z SPP zacznie się w paśmie Pohorje, długim, zalesionym grzbiecie o umiarkowanych wysokościach i absolutnym braku trudności technicznych, który zawsze odkładałem „na później”.

Rozgrzewka w słoweńskich Gorcach

Pierwszą „jedynkę” odnajduję na opłotkach Maribora. Pokonując jedyne strome podejście do kościoła świętego Bolfenka i hotelu Bellevue, mijam trasę narciarską, znaną z rozgrywanych tu rokrocznie zawodów slalomowych „Zlata lisica”, zaliczanych do kobiecego pucharu świata w narciarstwie alpejskim. Z wieży widokowej nad hotelem nadkładam nieco drogi, by zerknąć na tablicę poświęconą Ivanowi Šumljakowi – ideowemu ojcu „Tranzversali”, który spogląda na Pohorje z murów schroniska Mariborska koča. Nie śpiesząc się zbytnio, docieram do beskidzkich łąk koło opuszczonej dawno temu osady szklarzy Stara Glažuta. Tu pozostawiam „jedynkę” i, korzystając z pomocy jedynych na Pohorju ubezpieczeń, opuszczam się do dwóch wodospadów Šumik. Gdy patrzę na biały wachlarz większego z nich, pomysł pokonania całego SPP opuszcza mnie.
– Czasami warto zboczyć ze szlaku, by odkryć prawdziwe perełki – mówię do siebie.

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Wyślij artykuł znajomemu »