Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

|

Rekord do wzięcia na emeryturze

NPM 5/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Dorota Rakowicz
(fot. Miłka Raulin)
Już sposób, w jaki narodziła się Korona Ziemi, tłumaczy emocje, które towarzyszą najwyższym wierzchołkom poszczególnych kontynentów. Trudno się dziwić, że wielu ludzi gór zwraca uwagę na komercyjny wymiar Korony, skoro na pomysł tej kolekcji wpadł nie wspinacz, a... biznesman. I pomyśleć, że ten projekt ma tylko 34 lata.

Obok Korony Himalajów i Karakorum, Korona Ziemi – mimo wszystkich kontrowersji – pozostaje drugim najbardziej prestiżowym tytułem, którym pochwalić się może człowiek gór. A wszystko zaczęło się od Richarda Bassa. Ten urodzony w 1929 roku Amerykanin był zaangażowany między innymi w przemysł paliwowy. Prowadził swoje ranczo w Teksasie, a także ośrodek narciarski w Utah. To właśnie on wpadł na pomysł, by połączyć siedem najwyższych szczytów z siedmiu kontynentów w jeden tytuł. Jego wersja Korony Ziemi nazywana jest wersją Bassa i obejmuje siedem szczytów: Mount Everest (Azja), Aconcaguę (Ameryka Południowa), Elbrus (Europa), Denali (Ameryka Północna), Kilimandżaro (Afryka), Górę Kościuszki (Australia), Mount Vinson (Antarktyda). I choć kilka lat później powstała wersja Korony zakładająca zdobycie aż dziewięciu szczytów, dodatkowo Piramidę Cerstenesza i Mont Blanc, do dziś angielska nazwa Korony Ziemi brzmi Seven Summits.
Bass zdobywanie poszczególnych szczytów rozpoczął wraz ze swoim przyjacielem Frankiem Wellsem, wieloletnim szefem Walta Disneya. Niestety, Wells zanim zdążył ukończyć Koronę, zginął w wypadku helikoptera. Bassowi się jednak udało i 30 kwietnia 1985 roku stał się pierwszym człowiekiem w historii, który może się poszczycić tytułem Seven Summits. Jon Krakauer, znany dziennikarz, uczestnik słynnej wyprawy na Mount Everest w 1997 roku, zwrócił uwagę, że Bass zapoczątkował coś dużo poważniejszego niż tylko kompletowanie szczytów poszczególnych kontynentów. Bo to właśnie on dał początek erze wypraw komercyjnych w góry najwyższe, wynajmując przewodnika i szerpów, którzy w zasadzie wprowadzili go na Dach Świata.

Dwie wersje, jeden tytuł
Mogłoby się wydawać, że policzenie kontynentów i dodanie najwyższych wzniesień jest zadaniem bardzo łatwym. Ale dziś mamy tak naprawdę kilka wersji Korony Ziemi. Już rok po osiągnięciu Bassa Reinhold Messner zanegował obecność wśród siedmiu szczytów Góry Kościuszki.
– Australia nie jest samodzielnym kontynentem, a częścią świata znaną pod nazwą Australia i Oceania – uznał Messner.
Co za tym idzie, najwyższym w tym rejonie szczytem jest Puncak Jaya, znany w Polsce jako Piramida Carstenesza. Ma on aż 4884 metry n.p.m. wysokości, co przy 2228 metrach n.p.m. Góry Kościuszki stanowi znaczącą różnicę. Jakby tego było mało, tylko by dostać się pod szczyt Jaya, trzeba pokonać równikową dżunglę. Teren jest na tyle niebezpieczny, że rząd indonezyjski bardzo rzadko wydaje odpowiednie pozwolenia. Potem łatwiej też nie jest, bo na wspinaczy czekają 3000 metrów wspinania, w tym 600-metrowe lodowe ściany. Łatwo więc się domyślić, że Messner trochę skomplikował sprawę przyszłym zdobywcom Korony. Sam trafił na ich listę w 1986 roku jako piąty człowiek na świecie. Reinhold był też pierwszą osobą, która dokonała tego bez użycia tlenu i pozostaje jedną z nielicznych, która może się tym poszczycić aż do dziś. Drugim człowiekiem z Koroną bez tlenu jest Słowak Miroslav Caban, który jednak ukończył projekt dopiero w 2005 roku.
Już ta różnica pokazuje, dlaczego pojawiają zarzuty związane z komercjalizacją Korony. A to nie wszystko, bo równie trudne jest zdobycie finansów na realizację tych planów. Korona jest bowiem bardzo kosztowna, choć jeśli chodzi o same trudności techniczne, dla osób wspinających się z przewodnikami i tlenem nie stanowi ona już aż tak dużego problemu. Wystarczy spojrzeć na listę polskich zdobywców Korony, by zauważyć, że równie często widnieją na niej nazwiska polskich alpinistów, jak i przedsiębiorców.
Jednak dwoje pierwszych polskich zdobywców to prawdziwe górskie legendy. W 1999 roku, jako pierwsza osoba z naszego kraju, skompletował wszystkie szczyty Leszek Cichy, który niemal dwie dekady wcześniej jako pierwszy człowiek na świecie wszedł razem z Krzysztofem Wielickim zimą na Mount Everest. A już w 2000 roku jako pierwsza Polka znalazła się w gronie zdobywców Korony Ziemi Anna Czerwińska.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”

W numerze także relacje Janusza Adamskiego i Miłki Raulin, zdobywców Korony Ziemi, z wejście na Mount Everest


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też