Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Widziane z gór | Rafał Fronia

Góra to nie bieżnia

NPM 5/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Paulina Wierzbicka
(fot. arch. Rafała Froni)
Rafała ciężko złapać. Cały czas w ruchu, energiczny, pełen werwy. Namierzyłam go tuż przed jego wyjazdem w Tatry, umówiliśmy się na rozmowę zaraz po powrocie z nich. Mam zatem kilka dni, by zatopić się w lekturze „Rozmowy z Górą” – najnowszej książki Rafała Froni. To zbiór relacji i myśli, które towarzyszyły mu podczas wyprawy na Manaslu (8156 metrów n.p.m.). W książce odnajduję wiele pięknych i celnych myśli, jak choćby tę, że w górach nie ma teatru. Człowiek pokazuje tam całą prawdę o sobie i nie da się udawać kogoś, kim się nie jest. Góry obnażają naszą prawdziwą naturę. Między innymi o tym właśnie chcę porozmawiać z Rafałem – o mądrości płynącej z gór, sile spokoju, dystansu i pogodzenia się z tym, że nie na wszystko mamy wpływ. Tak w górach, jak i w życiu.

Udało Ci się przywieźć Bogdanka do Polski?
Bogdanek, czyli pies, który na wyprawie stał się moim towarzyszem, brzydko mówiąc, nas olał. W pierwszej wiosce po zejściu z Manaslu, zawołany przez grupę Francuzów, mój czworonożny kompan wyprawy ochoczo zawrócił i ruszył pod górę. Sądzę, że to pies wysokogórski, który najlepiej czuje się w base campie na wysokości 4870 metrów n. p. m. Po prostu nie lubi nizin.

Kluczowy był rok 2013

W swojej najnowszej książce „Rozmowa z Górą” wspominasz, że najważniejszym elementem przed wyprawą jest... czysta głowa. Masz receptę, jak ją oczyścić? Jak wyzbyć się wszystkich tych myśli, które mogą nas niepotrzebnie dręczyć w górach?
Niestety, nie mam na to recepty. Z autopsji przywołam rok 2013. Bardzo ciężki, zły i smutny rok. Zaczął się śmiercią Macieja Berbeki i Tomka Kowalskiego na Broad Peaku, następnie śmiertelny wypadek Artura Hajzera na Gaszerbrumie I. W tym samym roku straciłem również swojego najlepszego przyjaciela i wieloletniego partnera od liny, Jarka Mazura. Kolejne dwa lata nie byłem w stanie wybrać się w góry. Omijałem je. Nie miałem w głowie tego porządku, który sprawiłby, że znów poczułbym się w nich dobrze. Mój niepokój, chaos w działaniu dostrzegła już Kinga Baranowska na wspólnej wyprawie w 2013 roku na Makalu. Ona pierwsza zobaczyła, że coś zaczyna się ze mną dziać, że górę nad wszystkim bierze nieład. Przestałem być cierpliwy. Nie jest sztuką jechać w góry, wydać pieniądze i nie czuć tego klimatu… Mordować się przez dwa czy trzy miesiące na wyprawie, na której de facto nie chcemy być. Wówczas trzeba przystopować i odszukać w sobie ten spokój.

Czy był to punkt zwrotny w Twojej karierze? Zdecydowało to w jakiś sposób o zmianie priorytetów w Twoim życiu?
Do wszystkiego dochodziłem na podstawie własnych przeżyć w górach, gdzie są dwa typy ludzi: wojownicy i romantycy. Ci pierwsi zawsze będą walczyć. Mają zacięcie sportowe. Ci drudzy są romantykami i podchodzą do gór zgoła odmiennie. W książce jest fragment dotyczący tego, że góry są dla wszystkich. Każdy ma prawo pojechać w te góry i na własny sposób z nimi obcować. Jeśli jednak pytasz o punkt zwrotny dla mnie, wskazałbym jednak na doświadczenie, które przychodzi z wiekiem.

Liberalizm czy twarda ręka

Jak to zmieniało się więc u Ciebie?
Kiedy w 2007 roku pojechałem pierwszy raz na Broad Peak, byłem świetnie przygotowany kondycyjnie i mocno zdeterminowany. Krzysiu Wielicki, który mnie przed wyjazdem obserwował, wziął mnie na słowo i zasugerował, bym postarał się pobić jego rekord wejścia na szczyt wynoszący 22 godziny i 10 minut. Od początku wbiłem sobie do głowy, że jadę tam zatem bić jego rekord. Na miejscu okazało się, że życie zweryfikowało plany. Nie byłem w stanie wbiec na tę górę w tempie Krzyśka. Co więcej, nie byłem w stanie na nią nawet wejść! Pogoda i góra pokazały pazury, a akcja górska stała się najnormalniej w świecie niemożliwa. Podczas zejścia cisnąłem czekanem o ziemię, mrucząc pod nosem, że kończę z górami, że to nie dla mnie. Bezsensownie marnuję swój czas, pieniądze i zdrowie.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”


Zobacz podobne artykuły

Zobacz też