Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

14.05.2019

Niezwykły wieczór wspomnień o małżeństwie Berbeków

(fot. )

Dlaczego w 1988 roku przyjaciele Macieja Berbeki nie powiedzieli mu, że wszedł tylko na przedwierzchołek Broad Peaku? – Może ze strachu… – przyznał Krzysztof Wielicki, zdobywca Korony Himalajów i Karakorum, na niezwykłym spotkaniu podczas festiwalu w Pszczynie.

 

Od tego roku Pszczyńskie Spotkania z Przygodą noszą imię Ewy i Macieja Berbeków. Nie jest to przypadek, bo to właśnie w Pszczynie spędziła dzieciństwo Ewa Dyakowska, późniejsza małżonka pierwszego zdobywcy zimowego Mansalu. Urodziła się co prawda po sąsiedzku w Bielsku-Białej, ale to właśnie w tym miasteczku się wychowywała i chodziła do szkoły.

To wielki zaszczyt

Dlatego też to właśnie Ewie i Maciejowi Berbekom poświęcony był pierwszy wieczór ósmej edycji tej sympatycznej imprezy, organizowanej przez grupę zapaleńców z Miejskiego Ośrodka Rekreacji i Sportu.

– To dla nas ogromny zaszczyt, że rodzina Berbeków zgodziła się, by nasz festiwal nosił imię Ewy i Macieja – nie kryje wzruszenia Dariusz Zuber, dyrektor pszczyńskiego MORiS i organizator imprezy. – Ewa Dyakowska-Berbeka czuła się związana z naszym miastem. Gdy w 2016 roku gościła na spotkaniu autorskim razem z Beatą Sabałą-Zielińską z okazji promocji książki „Jak wysoko sięga miłość. Życie po Broad Peak”, bardzo ciepło wspominała dzieciństwo i wiele razy podkreślała, że Pszczyna jest jej bliska. Od teraz nasz festiwal już zawsze będzie pamiętać o niej i jej mężu, wielkim polskim himalaiście – podsumowuje dyrektor.

W pszczyńskich Stajniach Książęcych otwarto wystawę „Między niebem a ziemią”, która prezentuje m.in. fotografie z wypraw wysokogórskich wybitnego himalaisty oraz inspirowane wyprawami obrazy, kolaże i sztandary jego żony. W kolażach artystka wykorzystywała fragmenty listów, zdjęć, kartek pocztowych wysyłanych przez męża. Ekspozycja zaaranżowana została przez najstarszego syna Macieja i Ewy Berbeków, Krzysztofa. Można ją oglądać do 9 czerwca.

Z kolei jego młodszy brat, Stanisław, nakręcił nagradzany już na wielu festiwalach film „Dreamland”. Niezwykłe, osobiste wspomnienie o ojcu. – Na początku mój zamysł był taki, że to będzie typowy portret sportowca. Ale podczas produkcji to wszystko się zmieniało – przyznał po projekcji reżyser.

Zawada nie powiedział, a koledzy?

Na scenie Pszczyńskiego Domu Kultury Macieja i Ewę wspominali jego przyjaciele. Oprócz syna Stanisława usiedli: Ryszard Gajewski – jego partner wspinaczkowy i przyjaciel rodziny, Aleksander Lwow – który w 1988 roku podjął z Berbeką pierwszą zimową próbę wejścia na Broad Peak, Krzysztof Wielicki – również uczestnik tamtej wyprawy oraz Beata Sabała-Zielińska – dziennikarka i publicystka, autorka książki „Jak wysoko sięga miłość. Życie po Broad Peak”.

Spotkanie prowadził Tomasz Cylka, redaktor naczelny magazynu „n.p.m”, który próbował dociec, dlaczego w 1988 roku przyjaciele Berbeki nie powiedzieli mu wprost, że nie wszedł na szczyt, a osiągnął przedwierzchołek – Rocky Summit.

– Ta odpowiedzialność spoczywała na kierowniku wyprawy Andrzeju Zawadzie, który tego nie zrobił. A my nie chcieliśmy wychodzić przed szereg. Po wyprawie nikt o to nie pytał. Gazety wychodziły efemerycznie – odpowiedział Lwow, który ujawnił prawdę po kilku latach na łamach niszowego periodyku „Taterniczek”.

Dlaczego partnerzy nie poszli z Berbeką na piwo i nie powiedzieli mu prosto w oczy, jaka jest prawda? – A po co? – odpowiedział z pewną prowokacją Lwow.

Ryszard Gajewski, który w styczniu 1984 roku dokonał z Berbeką pierwszego zimowego wejścia na Manaslu, studził emocje i żartował w swoim stylu. – Byłoby mordobicie. Jakby Lwow wyglądał tu dzisiaj? – spojrzał na siedzącego obok kolegę, wywołując spontaniczny śmiech na widowni.

Natomiast Krzysztof Wielicki przyznał refleksyjnie wprost: – A może nie zrobiliśmy tego ze strachu?

Wszystko to „czarna dziura”

Zdobywca Korony Himalajów i Karakorum mówił też o wielkim dystansie, jaki miał do siebie Maciek. Lwow podkreślał niezwykły humor. – Lubił mawiać: „czarna dziura”. Nawet jak zabrakło cebuli, to była „czarna dziura”! – podkreślał Lwow. Doszło nawet do tego, że wielbicielki Maćka pisały do niego w listach o „czarnej dziurze”.

Z kolei Ewę wspominała obecna na sali koleżanka z ławy szkolnej, pani Usia. – Była niezwykle pogodna i szczera. A Beata Sabała-Zielińska opowiadała o niezwykłej miłości i wrażliwości Ewy. – Ona miała niebywałe zaufanie do życia. Albo do Boga, powiedzmy sobie lepiej – mówiła. Na sali był również ojciec Ewy, Andrzej Dyakowski.

To było spotkanie, które publiczność i wzruszyło i rozśmieszyło, bo takie właśnie było małżeństwo Berbeków. A najważniejsze spotkanie VIII Pszczyńskich Spotkań z Przygodą na pewno zapisało się w historii tego festiwalu.   RED

Zobacz też