Zapisz się do newslettera NPM

Jesteś tutaj

Świat | Alpy / Dolina Pitztal

Agent może tylko pozazdrościć

NPM 6/2019
Numer dostępny w sprzedaży
Zobacz zawartość
Autor:
Tomasz Cylka
(fot. Tomasz Cylka)
James Bond do Doliny Pitztal nie dotarł. I ma czego żałować. W przerwach między spektakularnymi akcjami mógłby wejść na jeden z zapomnianych i opuszczonych trzytysięczników. To mogłaby też być idealna sceneria na romantyczne spotkanie z jedną z pięknych kobiet, którymi agent 007 zazwyczaj się otacza. Skoro jednak nie przekroczył przełęczy, poradzimy sobie bez niego.

Dwa lata temu zachęcałem na łamach magazynu do odwiedzin Sölden i Alp Ötztalskich, położonych w samym sercu austriackiego Tyrolu („n.p.m.” 6/2017). Piękno okolicy docenili także filmowi producenci. To właśnie tutaj w 2014 roku kręcono sceny do „Spectre”, 24. filmu z Jamesem Bondem w roli głównej. Na lodowcu Rettenbach odbył się widowiskowy pościg SUV-ami, a w nowoczesnych budynkach restauracji Ice Q na szczycie Gaislachkogel (3056 m n.p.m.) zaaranżowano klinikę, gdzie agent 007 urządził spektakularną jatkę. Jedną z pełnych napięcia scen kręcono także w wagoniku kolejki Gaislachbahn.
Region Sölden wyciska z Jamesa Bonda ile tylko się da. W miejscowościach zawieszono billboardy z wizerunkiem agenta 007, a „Spectre” widział chyba każdy mieszkaniec tej części Tyrolu. Po dwóch latach wracam z kilkuosobową grupą znajomych w pobliskie rejony. Tym razem wybieramy jednak sąsiednią dolinę Alp Ötztalskich – Pitztal. Tutaj nie ma mowy o filmowym szumie i marketingowym szaleństwie. Popularna zimą wśród narciarzy okolica, latem zamienia się w ciche i spokojne miejsce. Czy może być coś przyjemniejszego od wejścia na zapomniany chyba przez wszystkich trzytysięcznik?

Latem atrakcji nie brakuje
Skoro Bond tu nie dotarł, region musi znaleźć inny pomysł na turystyczną promocję. Dolina Pitztal reklamuje się zatem aktywnymi formami wypoczynku, od ekstremalnych skoków na bungee z 94-metrowego mostu Benni-Raich-Brücke począwszy, na spokojnych pieszych wędrówkach skończywszy. Dla turystów przygotowano tu ponad 380 kilometrów szlaków turystycznych o różnym stopniu trudności. Dla porównania w polskiej części Tatr sieć szlaków to około 275 kilometrów, ale konia z rzędem temu, kto wskaże trasę, na której znajdziemy chwilę tylko dla siebie.
Kto lubi niecodzienne wyzwania, niech pamięta, że to właśnie przez Pitztal biegnie na przykład szlak Weitwanderweg E5 o długości ponad 3200 kilometrów, prowadzący od Atlantyku do Werony. Najwyższy punkt trasy w tym regionie znajduje się na wysokości 2995 metrów n.p.m. (Rettenbachjoch). Na fanów innych sportów czeka też pięć via ferrat, 150 sportowych tras wspinaczkowych oraz siedem do wspinaczki wielowyciągowej.
Wielką atrakcją jest też Gletscher Express. Najpierw wsiadamy do wagonika, który pędzi w wydrążonym tunelu na 2840 metrów n.p.m. A potem przesiadamy się do klasycznej gondoli, którą wjeżdżamy aż na 3440 metrów. Tu, w najwyżej położonej kafejce w Austrii – Cafe 3440 – możemy się delektować tradycyjnym apfelstrudlem albo kawą z bajecznym widokiem na lodowiec Pitztal, który jest najwyższym lodowcem w Tyrolu. Stąd jak na dłoni widać też najwyższy szczyt w okolicy – Wildspitze (3768 m n.p.m.).
Na deser czeka jeszcze park linowy Abenteuerpark w miejscowości Jerzens. To właśnie tu znajduje się popularny zimą ośrodek narciarski Hochzeiger, gdzie pierwsze kroki stawiał między innymi Benjamin Raich, dwukrotny mistrz olimpijski z 2006 roku i trzykrotny mistrz świata (2005 i 2007) w narciarstwie alpejskim. Warto też odwiedzić park krajobrazowy Kaunergrat, gdzie można się wybrać na przykład do torfowisk Piller Moor. Wielką atrakcję stanowi również wjazd autem bardzo malowniczą Kaunertaler Gletschrstrasse. Na licznych zakrętach umieszczono tablice z informacjami o aktualnej wysokości. Zakręt z liczbą wyższą niż tatrzański Gerlach (2655 m n.p.m.) w naszej 10-osobowej ekipie wywołał szczególny entuzjazm. Ostatecznie nasze auta zatrzymały się na wysokości 2750 metrów n.p.m. Wyżej wjechać się nie dało.
Jak widać, latem atrakcji w Pitztal jest naprawdę wiele. Wybór szczytów do zdobycia też do łatwych nie należy. Bo jak wśród gąszczu szlaków o długości prawie 400 kilometrów wybrać ten właściwy? Ostatecznie decydujemy się na trzytysięcznik Fundusfeiler (3079 m n.p.m.) oraz dwie niższe góry Wildgrat (2971 m) i Brandkogel (2676 m).

Tratwa napędzana elektrycznie
Naszą bazą jest położona w sercu długiej doliny miejscowość Sankt Leonhard im Pitztal (ok. 1500 m n.p.m.). Kiedy człowiek patrzy na opustoszałe latem ulice, aż trudno uwierzyć, że zimą na narciarzy czeka aż półtora tysiąca mieszkańców, a swoje podwoje otwierają hotele, pensjonaty i kwatery o różnym standardzie. Teraz korków na głównej drodze nie musimy się obawiać.

(...)
Więcej - czytaj w numerze „n.p.m.”
 


Zobacz podobne artykuły

Australia

Zobacz też